WGRYZAJĄC SIĘ W BAMBUS…

O ile bambus nie jest drzewem (jest trawą!), o tyle świetnie sprawdza się w jego kontekście powiedzonko: im głębiej w las, tym więcej drzew. ,,Wgryzając się w bambus’’ czujemy, iż apetyt na wiedzę  o tej niezwykłej roślinie w miarę zgłębiania jej fascynujących tajników –  rośnie przybierając kształt zachwycającej eskapady w głąb Natury. I jak daleko byśmy nie zabrnęli w klasyfikację botaniczną, nie sposób odmówić bambusowi palmy (sic!) pierwszeństwa wśród… ziół. 

Bambus w ziołolecznictwie znalazł swoje zastosowanie tysiące lat temu. Wiedza ta przetrwała w praktykach medycznych do czasów współczesnych i nadal jest kultywowana.

W Europie bambus robi furorę od niedawna. Rosnące zapotrzebowanie na produkty pochodzenia bambusowego wynika z wielu powodów, o których wspominaliśmy już parokrotnie w naszych artykułach. 

Jeszcze sto lat temu bambusowa herbatka serwowana w filiżankach z chińskiej porcelany miała posmak egzotycznej nowości z nutką orientu. Na salonach gościła raczej przypadkowo i bez pełnej znajomości uzdrowicielskich mocy tegoż aromatycznego naparu.   W tej chwili każda szanująca się apteka posiada na swoich półkach medykamenty na jego bazie  albo przynajmniej suplementy, w których bambus odgrywa znaczącą rolę. Na rynku kosmetycznym bambus pojawia się w składach pielęgnujących i leczniczych pod tyloma postaciami, pod iloma to tylko możliwe. 

Bambus zawojował świat nie broniąc swoich tajemnic ,,chińskim murem’’, wręcz –  oddając się dobrowolnie na usługi całej ludzkości, bez względu na pochodzenie, religie czy przekonania. Uczynił to w zgodzie z malajskim przysłowiem ,, Bambus zależy od stromego brzegu, na którym rośnie, stromy brzeg zależy od bambusa, który go wiąże’’*.

Do tematu obiecujemy powrócić w kolejnym wpisie. 

* http://www.mysli.com.pl/bambus-zalezy-od-stromego-brze_108473.html