PAPIER TOALETOWY ZUZII W PROFILAKTYCE INFEKCJI INTYMNYCH

0

Papier toaletowy, artykuł pierwszej potrzeby w każdym domu (w popłoch wpędza myśl sama, że mogłoby go zabraknąć) należy bodaj do najbardziej niedocenianych z listy przedmiotów powszechnego użytku. Niewiele w tej kwestii zmieniają: postęp obyczajowy, globalizacja czy zdobycze cywilizacyjne  –  o papierze toaletowym się nie dyskutuje! A szkoda, bo od jego jakości zależy zdrowie człowieka i najbardziej osobistych sfer ludzkiego ciała – stref intymnych.Dzisiejszym artykułem chcielibyśmy przełamać zmowę milczenia wokół wstydliwego najwidoczniej tematu, jakim jest rola papieru toaletowego w profilaktyce zdrowotnej współczesnego człowieka. Kilka słów historii: wywodzi się, jak to papier, ze starożytnych Chin. Początkowo był luksusem przypisanym tylko najmożniejszym (jak to papier). W Europie pojawił się około 1450 r. n.e., kiedy to został wykonany na zamówienie brytyjskiego dworu królewskiego w jednej z manufaktur chińskich; przybył w postaci cienkich, 24 i 36 cm pasków specjalnie perfumowanych papierowych bibułek. Reszta społeczeństwa radziła sobie na zasadzie: jak kto mógł i na co pozwalały warunki środowiskowe 😉 Bez wnikania w krępujące szczegóły powiemy tylko, że dużą poprawę w tym zakresie przyniosło w połowie XVIII wieku upowszechnienie dostępu do prasy i papieru gazetowego. Stąd droga była już prosta do przemysłowej produkcji papieru toaletowego, który w zrolowanej formie pojawił się w 1879 roku jako produkt  amerykańskiego potentata w branży papierniczej Scott Paper Company. Od tego momentu papier toaletowy przechodził rozmaite modyfikacje, niestety – najczęściej ze szkodą dla zdrowia potencjalnych klientów o czym wspominaliśmy już na stronach naszego bloga. Pozyskiwany na drodze skomplikowanych procesów technologicznych, naszpikowany toksycznymi związkami chemicznymi, sztucznie wybielany i ,,napuszany’’ w celu pozornego zwiększenia objętości – służy lepiej i gorzej 1/3 ludzkości (pozostałe 2/3 nadal obywa się bez). Gwoli statystyki dodamy tylko, że przeciętny Polak potrzebuje 2 i pół kilograma papieru toaletowego rocznie, a przeciętna Polka zużywa go cztery razy więcej.  I tu przechodzimy do meritum naszego artykułu, otóż wciąż, nie zdajemy sobie sprawy, jakie zagrożenie dla naszego zdrowia niesie ,,bezrefleksyjne’’ używanie papieru toaletowego. Higiena intymna dotyczy najbardziej delikatnej sfery naszego ciała. Diagnostyka alergologiczna wskazuje papier toaletowy jako jedną z najpowszechniejszych przyczyn alergii kontaktowych w obrębie narządów płciowych człowieka. Błony śluzowe, w których naturze leży reakcja na czynniki zewnętrzne (zwłaszcza w strefie intymnej!), organicznie sprzeciwiają się traktowaniu ich substancjami szkodliwymi. Alergia kontaktowa jest głosem tego buntu! Organizm ludzki to system otwarty, który dąży do zachowania homeostazy; czyli równowagi na linii ciało-duch-psychika w warunkach otoczenia, w którym bytuje. Zaburzenie homeostazy prowadzi do rozregulowania układu psychosomatycznego. Z tego powodu najdrobniejszy dyskomfort  fizyczny przechodzi w psychiczny, a choroba jest niedomaganiem całego organizmu, który dąży do ,,samonaprawienia’’, czyli przywrócenia autonomicznej równowagi wewnętrznej. Musimy mieć świadomość, że nasze ciało jest wysoce reaktywne na wszelkie bodźce zewnętrzne. Strefa intymna położona na stycznej układów fizjologicznych: rozrodczego i wydalniczego jest szczególnie narażona na niebezpieczeństwo kontaktu ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznym. Między mity należy włożyć teorie, że naskórek tworzy nieprzepuszczalny kombinezon opinający nasze ciała. Oddychamy, wydzielamy i wchłaniamy przez skórę bez najmniejszych problemów. Najsubtelniejszy dotyk odczuwamy, a każdy kontakt z substancjami zewnętrznymi pozostawia w nas biochemiczne ślady. Jeśli narażamy nasze ciało na czynniki szkodliwe, jeżeli na dodatek robimy to przez całe życie, dzień po dniu, kilka razy na dobę – nie dziwmy się, że organizm odpowie sprzeciwem. Skumulowane toksyny zmuszają układ odpornościowy do reakcji, a każda choroba jest swoistym alertem organizmu wysyłanym do swego posiadacza: ,,coś robisz źle, skoryguj to natychmiast’’. Do nas należy wybór, czy tkwić będziemy latami w nawracających: infekcjach, hemoroidach i zakażeniach grzybiczych stref intymnych. Nie proponujemy Państwu w tym miejscu żadnej rewolucji, promujemy natomiast zmiany metodą małych kroczków. Zacznijmy od mądrego wyboru papieru toaletowego i nie szukajmy daleko; sięgnijmy po papier toaletowy Zuzii, jako najbezpieczniejszy, bo nie skażono go chemią i wyprodukowany został w zgodzie z naturą. Unikniemy dzięki temu przedostania się przez błony śluzówkowe naszych miejsc intymnych kancerogennych dioksyn, które potrafią przenikać nawet do kobiecego łożyska i męskich gonad płciowych, by odpowiedzieć nowotworem w kolejnym pokoleniu. Prosimy o wybaczenie dosadności kolejnej propozycji, ale – nie podcierajmy się chlorem, sztucznymi barwnikami i bisfenolem (który o dziwo także potrafi znaleźć się w papierze toaletowym, bo czego nie robi się dla zysku), ponieważ nie tylko zniszczą florę przyjaznych nam bakterii, ale zaburzą  nasz naturalny biofilm* i zrujnują barierę okluzyjną, czyli płaszcz hydrolipidowy  ochraniający naszą skórę. Ostatecznie, praktykując na własnej skórze warto mieć na uwadze jedną z podstawowych zasad etycznych obowiązujących w medycynie od zawsze: Primum non nocere (z łac. „po pierwsze nie szkodzić”). Czego Państwu i sobie życzymy ☺